Wielka Racza z Rycerki Dolnej, żółty szlak (Beskid Żywiecki)

Wielka Racza - wybierz materiał

Przygotowaliśmy dla Ciebie dokładną relację wideo z tego szlaku, część opisowa doskonale uzupełnia wideo. Do części opisowej wrzucamy relację foto z przebiegu szlaku, do galerii wrzucamy panoramy, ciekawe miejsca oraz to co nas urzekło podczas wspinaczki. Mamy nadzieję, że materiał Ci się spodoba.

Specyfikacja szlaku:

Trudność szlaku*:
Łatwa
Zmęczenie*:
Umiarkowane

*Ocenę wydajemy na podstawie własnych odczuć i preferencji. Ocena może być zawyżona lub zaniżona, wszystko zależy od kondycji fizycznej i doświadczenia z górami. Ocena dotyczy sezonu letniego, w sprzyjających warunkach pogodowych. Ocena zmęczenia dotyczy wejścia na szczyt.

Opis ogólny

Pilsko podsyciło nasz apetyt na kolejne szczyty, z pewnością zagościmy w tym paśmie na dłużej ukazując ciekawe relacje. Tak jak w przypadku Pilska ruszamy w upalny dzień, ponownie jesteśmy przywitani dość kiepską widocznością. Opinie, które krążą o przepięknych widokach z przygranicznych szczytów pozostają w naszych sercach nadal niesprawdzonymi opiniami ponieważ nie możemy się przekonać o ich pięknie – matka natura nas nie rozpieszcza i zasłania to co stworzyła.

Parkując rano samochód termometr pokazywał 29 stopni, kiedy wracaliśmy po zdobyciu szczytu było 33 stopni – dało się to odczuć na szlaku, ponieważ jego większa część jest odsłonięta, brak przygotowania do takiej temperatury i palącego słońca może być szalenie niebezpieczne: nakrycie głowy, krem z filtrem oraz duży zapas wody to absolutny priorytet.

Szlak mniej więcej na półmetku raczy nas krótkim aczkolwiek przyjemnym zagajnikiem, dopiero pod koniec szlaku trafiamy w objęcia lasu dającego cień i ulgę w trudach. Obok wysokiej temperatury szalał wiatr, jego podmuchy były gorące, na domiar złego, pogodowy radar burzowy ukazał nam tworzenie się małych komórek burzowych, schodząc słyszeliśmy w oddali stłumione grzmoty, jedna z komórek dorwała nas na samym dole, na szczęście przyniosła tylko falę deszczu, zamiast uciekać do samochodu beztrosko patrzyliśmy w niebo jak zimne krople rozbijają się o nasze rozgrzane od słońca twarze, cudownie było zmoknąć i poczuć chwilę orzeźwienia – szkoda, że tak krótko. Prognozy nie mówiły nic o burzach dlatego warto sprawdzać radary pogodowe i zerkać w niebo, aby nie dać się zaskoczyć.

Szlak oferuje równą wspinaczkę, nachylenie wydaje się być podobne na całym odcinku, nigdzie nie poczuliśmy, że wkładamy więcej wysiłku (chociaż w całość trasy trochę wysiłku trzeba włożyć). Żółtym szlakiem idzie się niecałe 2 godziny, tuż pod szczytem omyłkowo weszliśmy na czerwony szlak (nim też można dojść do szczytu Wielkiej Raczy, ale chcieliśmy zrelacjonować żółty). Żółty szlak skręca w prawo, dosłownie wskakujemy w krzaki, żółta strzałka kierunkowa jest niefortunnie umiejscowiona i może zdezorientować, na pocieszenie dodam, że nie tylko my mięliśmy problem z prawidłową nawigacją.

Na odsłoniętym fragmencie szlaku dostępne są pojedyncze drzewa, mogą posłużyć za odrobinę cienia i chwilowy odpoczynek od prażących promieni słonecznych. Szlak w dolnej części przecina strumień wody, który zasila potok Rycerki – chwila przyjemnego chłodu na skórze gwarantowana. Po drodze spotykamy mnóstwo dzieciaków, dorosłych, różnej wielkości psów – w naszej ocenie szlak nie jest trudny i powinien sprawić każdemu radość i frajdę.

Kiepską, panoramiczną widoczność wynagrodziły nam grzyby: Borowik, parę podgrzybków i zajączków, znaleźliśmy je blisko szlaku, jesteśmy zaskoczeni, że nikt ich przed nami nie znalazł. Za kosz posłużyła torba na kamerę – wieczorna jajecznica smakowała wybornie. Mimo upału i słabej widoczności jesteśmy szczęśliwi i nie możemy się doczekać kolejnych szczytów Beskidu Żywieckiego.

Przebieg szlaku

Rycerka Dolna – Roztoki, na końcu jezdni duży parking, monitorowany, bezpłatny i to jest punkt początkowy dzisiejszej wyprawy na szczyt Wielkiej Raczy. Po lewej stronie dostrzegamy park z zadaszonym budynkiem, z pokaźnym tarasem, obok dudni potok Rycerki. Kilkanaście metrów dalej schodzimy w prawo z asfaltu i kontynuujemy kamienistym szerokim szlakiem. Szlak jest kręty, ale dopiero pod szczytem zmienia kierunek, także póki co beztrosko pniemy się do góry.

Zimny i orzeźwiający strumyk poprzedza dość mocny zakręt, mniej więcej na półmetku drogi wchodzimy do lasu albo uczciwiej napisać to co z niego zostało. W kolejny teren leśny wchodzimy niedaleko szczytu – tu zdecydowanie dominują drzewa. Docierając do tego etapu warto rozglądać się za oznaczeniami, kiedy zobaczymy nad jednym z nich wykrzyknik tzn. że za kilka chwil będziemy skręcać w prawo. Strzałka kierunkowa jest umieszczona dobre 10 metrów przed miejscem gdzie mamy skręcić dlatego uważam ją za błędną i dezorientującą, ale nie ma się czym przejmować, nawet jak ominiemy żółty to po kilku krokach wejdziemy na czerwony szlak, który także prowadzi do schroniska.

Żółty szlak od miejsca zmiany kierunku, staje dużo węższy, przeskakujemy poprzewracane drzewa, ale do schroniska zostało dosłownie 5 minut. Wchodząc po schodkach po prawej mijamy schronisko po lewej kamienisty plac z ławostołami a pośrodku tablicę z napisem Wielka Racza i kierunkami. Warto jeszcze raz wejść po schodkach do góry w stronę Słowackiej granicy, widoki są zdecydowanie lepsze, więcej miejsca na lenistwo a podest widokowy posiada mapę z opisanymi szczytami.

Kto rano w góry wstaje ten miejsce parkingowe za darmo dostaje 🙂

Szlak w prawo, zmieniamy również podłoże, stopy szykujcie się!

Początek szlaku mocno pofalowany, ale trudno pomylić kierunek.

Przy dużym upale ten strumyk to prawdziwe błogosławieństwo.

Chwila leśnego szaleństwa, niestety tylko chwila.

Las, widzę las – od razu chłodniej i przyjemniej.

Za kilka chwil szlak zmienia kierunek (w prawo), wskakujemy w krzaki 🙂

Z tej perspektywy kompletnie nie widać gdzie skręcić, dlatego dużo osób idzie na wprost, my też popełniliśmy błąd.

To właśnie tędy prowadzi żółty szlak

Schronisko PTTK – na Wielkiej Raczy.

Schodkami do schroniska.

Schodkami do granicy Słowackiej – polecamy zrobić te kilka kroków.

Zdobądź Wielką Raczę innym szlakiem

intensywnie pracujemy nad kolejnymi opracowaniami…