Trzy Korony (Okrąglica) na blogu

Trzy Korony (Okrąglica) na blogu

czytasz blog - niebieski szlak z czorsztyna

Uwielbiam tę błogą nieświadomość, która zadaje pytanie w mojej głowie „co czeka nas podczas zdobywania kolejnego szczytu?”. Przyznaję się, nigdy nie byłem w Pieninach. Każde nowe miejsce staram się traktować neutralnie, ale w tym przypadku po prostu się nie da i to na wielki plus. Oczywiście są minusiki, ale nieznaczne i o nich trochę później. Pierwszym pozytywnym akcentem jest Majerz, nazwany szczytem – ja bardziej skłaniałbym się ku określeniu „łąka z najwyższym punktem”. Na tej łące wypasane są owce, krowy, jest i bacówka, która oferuje pyszne sery a jak dobrze zagadamy z bacą o odpowiedniej porze to i świeże mleko. Baca specyficzny, mało rozmowny, a kiedy już odpowie to wydaje się jakby zużył na tę odpowiedź całą energię. Widząc ogień i ruszt zapytaliśmy, czy możemy prosić o oscypki z grilla, na co baca odparł: „musicie se zrobić sami, bo jo ni mom casu” i poszedł.

bacówka łąka majerz

Warto zaznaczyć, że wędruję dziś z moją partnerką, która namówiła mnie na postój na Majerzu pod okolicznym drzewem. Widoki na jezioro Czorsztyńskie i Tatry są oszałamiające – cała ta kraina wygląda jak z bajki. Niestety trafiliśmy na kiepską widoczność, co widać na załączonych zdjęciach. Oscypkowe śniadanie spożyliśmy w pięknej scenerii i zanim się obejrzeliśmy minęło 45 minut, co niestety będzie miało wpływ na późny powrót.

panorama łąka majerz

Jeżeli wybieracie trasę przez łąkę Majerz nie róbcie tego po obfitych deszczach. Szlak w pewnym etapie jest najniższym punktem i gromadzi mnóstwo wody oraz błota, które spływa wraz z odchodami krów i owiec – nasze buty i spodnie pachniały swojsko do końca wyprawy.

Dochodząc do końca łąki musimy przejść przez ruchliwą drogę – dziwi mnie fakt braku jakiegokolwiek przejścia dla pieszych. Kiedy cali i zdrowi przejdziemy przez jezdnię, tuż za nią wchodzimy w gęsty las. Wędrując często rozglądam się na boki. Widać, że to Park Narodowy i nie ma tu dużej ingerencji człowieka – cieszy taka dzikość natury. Z początku fascynowały mnie również zielone łąki (Majerz, łąka tuż za przełęczą Sańba), oraz punkt widokowy na Tatry (zdjęcie z punktu widokowego zrobiliśmy wracając).

tatry z niebieskiego na trzy korony

Niestety od tego momentu zaczynają się wyłaniać minusy, które dostrzegam, tj. nieregularność trasy (wchodzimy stromym zboczem, wkładamy mnóstwo wysiłku i zaraz schodzimy w dół, żeby po chwili znów przerabiać ten sam scenariusz). Wracając tym samym szlakiem to tak jakbyśmy dwa razy zdobywali szczyt Trzech Koron, dodatkowo zmęczenie podkreśla monotonię. Kolejny minus to podobny do siebie krajobraz, trochę lasu, trochę łąk i tak w kółko aż do przełęczy Szopka, która wprowadza diametralne zmiany. Te zmiany to wyczerpujący odcinek pod górę (nie ma taryfy ulgowej), ale z pewnością zrobiło się ciekawiej i aż do szczytu słowo „ciekawiej” ciągle rośnie w siłę.

Na przełęczy Szopka wleciałem z moją kamerą i dość dużym gimbalem, co zwróciło uwagę młodzieży siedzącej na ławce i usłyszałem dość zabawny zwrot: „Ty, patrz, Gonciarz leci”.

Gorce panorama
Panorama na Tatry Trzy Korony

Trudny odcinek wieńczy szereg ułożonych ławek. Jeszcze tylko parę kroków i najwyższa turnia zdobyta. Wejście na Okrąglicę jest płatne, prowadzą na nią metalowe kładki oraz schody, które odradzam osobom z lękiem wysokości czy przestrzeni. Kładki są z prześwitem i widzimy pod nogami strome zbocze góry. Na samej górze czeka ciasny, lekko skrzypiący podest z poręczami, z którego rozpościera się piękny widok, zapierający dech w piersi (podobno podest mieści 30 osób, ale trudno w to uwierzyć). Zarówno wejście na szczyt jak i zejście jest odseparowane od siebie tak, aby turyści się nie zadeptali – nie wyobrażam sobie co tutaj się dzieje w pełnym sezonie.

Panorama z Okrąglicy

Szlak niebieski z Czorsztyna uważam za średnio trudny, dość męczący – szczególnie dwa miejsca mogą przyprawić o szybszy puls. Pierwsze to wejście niedaleko przełęczy Sańba, a drugi odcinek od przełęczy Szopka na szczyt.

Dość długie postoje oraz opracowywanie szlaku w formie wideo i zdjęciowej spowodowało, ze wracaliśmy o zachodzie słońca – bursztynowy kolor Tatr i piękny widok na jezioro Czorsztyńskie wynagrodziło nam wszelkie trudy oraz dołożyło kropkę nad „i” dzisiejszego wypadu.

Czorsztyn zachód słońca

Sprawdź relację z niebieskiego szlaku z Czorsztyna